Meksyk krok za krokiem wychodził z nędzy, dyktatura przeszła w fazę demokratyzacji, rozkręcał się przemysł… Tymczasem ta idiotyczna wojna z narkotykami, wypowiedziana przez Nixona, ale osiągająca apogeum w ostatnich latach, dosłownie niszczy to państwo. Zamiast czterech karteli narkotykowych, które ustalały zasady działania i dogadywały się ze sobą, wojna zrodziła dziewięć karteli, które toczą ze sobą walkę. A kto cierpi na skutek tych walk? Jak zawsze, zwykli ludzie.
Nowej tożsamości meksykańskiej, głęboko związanej z Panną z Gwadelupy, której metyskie oblicze wyraża jej duchowe macierzyństwo, obejmujące wszystkich Meksykanów.