| II wojna światowa,powstanie warszawskie | |||
Żołnierze AK wśród uwolnionych więźniów KL Warschau („Gęsiówki”) | |||
| Czas | 5 sierpnia 1944 | ||
|---|---|---|---|
| Miejsce | |||
| Terytorium | |||
| Przyczyna | dążenie do uwolnienia więźniów i wywalczenia dla powstańców połączenia zeStarym Miastem | ||
| Wynik | zwycięstwo Polaków, uwolnienie 348 żydowskich więźniów | ||
| Strony konfliktu | |||
| Dowódcy | |||
| |||
| Siły | |||
| |||
| Straty | |||
| |||
Położenie na mapie Warszawy | |||
| |||
Wyzwolenie KL Warschau lubWyzwolenie „Gęsiówki” – uwieńczony powodzeniem szturm naniemieckinazistowski obóz koncentracyjnyKL Warschau (popularnie zwany „Gęsiówką”) przeprowadzony przezharcerski batalion Armii Krajowej „Zośka” 5 sierpnia 1944 roku, w piątym dniupowstania warszawskiego.
Celem polskiego ataku było uwolnienie więźniów oraz wywalczenie połączenia międzyWolą aStarym Miastem. Silną niemiecką obronę udało się przełamać dzięki wykorzystaniu zdobycznego czołguPanzerkampfwagen V Panther. Za cenę niewielkich strat własnych żołnierze AK zdobyli „Gęsiówkę” i wyzwolili 348 Żydów, z których większość dołączyła do powstania.

Obóz koncentracyjny w Warszawie (niem.Konzentrationslager Warschau – KL Warschau) został utworzony w lipcu 1943 roku na terenie byłegogetta warszawskiego[1]. Zajmował obszar w kształcie prostokąta, którego granice wyznaczały: od wschodu –ul. Zamenhofa, od południa –ul. Gęsia[a], od zachodu –ul. Okopowa, od północy – uliceGliniana, Ostrowska iWołyńska[2]. Na potrzeby obozu zaadaptowano zabudowania przedwojennego Wojskowego Więzienia Śledczego przy ul. Gęsiej. Było ono zwyczajowo nazywane „Gęsiówką”, stąd ludność Warszawy zaczęła określać tym mianem także obóz KL Warschau[3].
Przez obóz przeszło co najmniej 7250 więźniów. Niemal wszyscy, wyłączając 300 niemieckich kryminalistów przysłanych, by pełnili rolę więźniów funkcyjnych, byliŻydami pochodzącymi z różnych państwEuropy[b][4]. Więźniów zmuszano do pracy przy rozbiórce ruin getta oraz przy pozyskiwaniu i segregowaniu wszelkiego wartościowego mienia znajdującego się jeszcze na jego terenie[5]. Obóz oraz przylegające do niego ruiny były także wykorzystywane przezNiemców jakomiejsce egzekucji. Masowo rozstrzeliwano tam polskich więźniów politycznych, ofiaryłapanek oraz Żydów ujętych „po aryjskiej stronie”. Liczba ofiar KL Warschau jest szacowana na około 20 tys.[6]
Latem 1944 roku, w związku ze zbliżaniem sięArmii Czerwonej, Niemcy przystąpili do ewakuacji warszawskich więzień i obozów[7]. 27 lipca dowódca straży KL Warschau,SS-UnterscharführerHeinz Villain, polecił wszystkim więźniom, którzy nie czuli się na siłach sprostać trudom pieszego marszu, aby zgłosili się do obozowego lazaretu. Esesmani rzekomo mieli bowiem zapewnić chorym i wyczerpanym Żydom transport wozami konnymi. W rzeczywistości wszyscy, którzy zgłosili się jako niezdolni do marszu, zostali rozstrzelani. Razem z nimi wymordowano pacjentów izby chorych. Łącznie zginęło wtedy około 400 więźniów. Następnego dnia blisko 4 tys. Żydów pognano pieszo w kierunkuKutna. W trakcie trwającego trzy dni marszu nie otrzymywali wody i pożywienia, a obozowa straż mordowała wszystkich, którzy nie mieli siły iść dalej lub zbyt wolno reagowali na polecenia. Tych, którzy przeżyli ten „marsz śmierci”, załadowano do wagonów towarowych i wywieziono doKL Dachau[8]. Łącznie w trakcie ewakuacji mogło zginąć nawet 2 tys. więźniów warszawskiego obozu koncentracyjnego[4].
W KL Warschau pozostało około 400 więźniów, których Niemcy zamierzali wykorzystać do przeprowadzenia ostatnich prac porządkowych[9]. W skład tej grupy wchodzili nie tylko dotychczasowi więźniowie obozu, lecz także od 38 do 100 polskich Żydów (wśród nich kobiety), których 28 lipca przyprowadzono z pobliskiego więzieniaPawiak[10].
1 sierpnia 1944 rokuArmia Krajowa rozpoczęła powstanie przeciw Niemcom w Warszawie. Zadanie zdobycia Pawiaka i obozu przy ul. Gęsiej otrzymałBatalion im. Walerego Łukasińskiego, lecz atak przeprowadzony przez jego żołnierzy wgodzinie „W” zakończył się niepowodzeniem[11][12].
Jednocześnie walki ogarnęły przylegającą do zachodniej granicy obozuulicę Okopową. Operowało tamZgrupowanie „Radosław” – elitarny związek Armii Krajowej, w którego skład wchodziły m.in. oddziałyKedywu Komendy Głównej AK[13]. W godzinie „W” należący do zgrupowaniaharcerski batalion „Zośka” zdołał bez większych strat zdobyć umocnione koszary w szkole na rogu ul. Okopowej 55A i ul. św. Kingi[c], a także obsadził pobliskicmentarz żydowski i garbarnię Pfeiffera przy ul. Okopowej 58/72[14]. W tym samym czasie oddział KedywuOkręgu Warszawskiego AK (tzw. „Kolegium A”), dowodzony przez por.Stanisława Sosabowskiego ps. „Stasinek”, zdobył wielkie magazynyWaffen-SS naStawkach oraz szkołę przyul. Niskiej[15]. Żołnierze „Stasinka”[d] wyzwolili wtedy około 50 Żydów, których tego dnia przysłano z KL Warschau do pracy przy załadunku towarów[e][16]. Niemal wszyscy uwolnieni zgłosili natychmiast chęć przyłączenia się do powstania[17].
Wieczorem 1 sierpnia żołnierze plutonu „Alek” batalionu „Zośka” przeprowadzilirekonesans na przedpolu KL Warschau. Odkryli wtedy, że niemiecka załoga opuściła baraki i wieżyczki strażnicze przy ul. Okopowej, wycofując się w głąb obozu. Polscy żołnierze wykorzystali ten fakt i obsadzili narożną wieżyczkę oraz gruzy getta między ulicami Gęsią a Pawią[18]. Ponadto jeszcze tej samej nocy podpalili obozowe baraki przy ul. Okopowej, aby oświetlić przedpole polskich pozycji[19].

Rankiem 2 sierpnia żołnierze Zgrupowania „Radosław” zdobyli dwa niemieckie czołgi typuPanzerkampfwagen V Panther, które zapuściły się w ul. Okopową. Sukces ten – w połączeniu ze zdobyciem przez żołnierzybatalionu „Parasol” niemieckiej ciężarówki z amunicją czołgową – umożliwił sformowanie powstańczego plutonu pancernego pod dowództwem por.Wacława Micuty ps. „Wacek”. Nowo utworzony pododdział został włączony do batalionu „Zośka”[20].
3 sierpnia patrole batalionu „Zośka” kilkukrotnie zapuściły się w głąb „Gęsiówki”. Podczas wypadu w rejon zabudowań obozowych przyul. Glinianej doszło do potyczki, w której poległTadeusz Tyczyński ps. „Pudel”[21]. Na jego cześć jeden ze zdobytych czołgów nazwano „Pudlem”[f][22]. Tego samego wieczora w pobliżuul. Gęsiej został śmiertelnie ranny inny żołnierz „Zośki”,Andrzej Długoszowski ps. „Długi”[23].
Polskie dowództwo zdawało sobie sprawę z faktu, iż istnienie silnych niemieckich placówek na terenie byłego getta grozi odcięciem Zgrupowania „Radosław” w przypadku załamania się polskiej obrony naWoli[24]. Późnym popołudniem 4 sierpnia bataliony „Miotła” i „Zośka” wsparte przez pluton pancerny „Wacka” przypuściły atak na niemieckie punkty oporu w rejonieul. Żelaznej (dom nr 103, Zakład Sióstr Miłosierdzia, szkoła przy ul. Żelaznej róg Leszno). Natarcie prowadzone pod ogólnym dowództwem mjr.Wacława Janaszka ps. „Bolek” zakończyło się jednak niepowodzeniem, przede wszystkim na skutek braku współdziałania ze strony polskich jednostek operujących w rejonieul. Leszno. Ruszyły one bowiem do ataku dopiero wieczorem, już po załamaniu się natarcia Zgrupowania „Radosław”[25].



Od pewnego czasu oficerowie Zgrupowania „Radosław” rozważali przeprowadzenie frontalnego natarcia na obóz przy ul. Gęsiej. Dowódca batalionu „Zośka” por.Ryszard Białous ps. „Jerzy” wspominał, że 1 sierpnia w ręce powstańców wpadł „komendant polityczny Gęsiówki”, który zeznał, że w obozie wciąż przebywają żydowscy więźniowie[26]. Było oczywiste, iż w każdej chwili mogą oni zostać wymordowani przez Niemców.Wacław Micuta ps. „Wacek” utrzymywał, że właśnie z tego powodu kilku oficerów – dowódcaBrygady „Broda 53” kpt.Jan Kajus Andrzejewski ps. „Jan”, por. „Jerzy” oraz sam „Wacek” – udało się do dowódcy zgrupowania z prośbą o wydanie rozkazu zaatakowania obozu. Pułkownik „Radosław” miał niechętnie wyrazić zgodę, zastrzegając, że oddziały szturmowe muszą być nieliczne i złożone wyłącznie z ochotników[27].
Autorzy opracowań poświęconych powstaniu warszawskiemu zazwyczaj kładli nacisk na militarne aspekty ataku na „Gęsiówkę”, wskazując, że zdobycie obozu pozwalało otworzyć naziemne połączenie międzyWolą aStarym Miastem przez ruiny getta[28]. Ze wspomnień „Jerzego” wynika natomiast, że celem powstańców było zarówno uwolnienie więźniów, jak i wywalczenie połączenia ze Starówką[26]. Z kolei według „Wacka” decyzja o ataku była motywowana wyłącznie względami humanitarnymi[g]. Ku tej interpretacji skłaniają się także niektórzy polscy historycy i publicyści, m.in.Tomasz Szarota iEdward Kossoy[29]. ZdaniemBarbary Engelking iDariusza Libionki „sprawa motywów ataku na Gęsiówkę nie jest definitywnie rozstrzygnięta”[30].
Odprawa przed walką odbyła się 5 sierpnia w godzinach porannych. Kapitan „Jan” poinformował wtedy, iż natarciem będzie dowodził por. „Jerzy”[31]. Przed rozpoczęciem walki „Jerzy” wraz z „Janem” iEugeniuszem Stasieckim ps. „Piotr Pomian” rozpoznali teren przyszłej walki[26].
Zadanie stojące przed batalionem „Zośka” było bardzo trudne. Załoga obozu liczyła około 90 esesmanów[32]. Byli oni dobrze uzbrojeni i posiadali dobre oparcie w postacibunkrów i wież strażniczych. Te ostatnie zapewniały im w dodatku rozległe pole ostrzału. Jako że w tych okolicznościach atak piechoty nie miał szans powodzenia, kluczem do sukcesu było zdaniem „Jerzego” wykorzystanie zdobycznej broni pancernej[33]. Opracowany przezeń szczegółowy plan ataku przedstawiał się następująco[34][35]:
Polskie natarcie rozpoczęło się o godzinie 10:00 rano[36], a według innych źródeł – przed godziną 11:00[h][37]. W budynku obozowej komendantury znaleziono później zastawiony stół z wazą zupy i butelkami alkoholu, co świadczyło o tym, że Polacy zaskoczyli załogę w czasie posiłku[38]. Początkowo Niemcy wzięli powstańczy czołg za własną maszynę i – jak relacjonowali uwolnieni więźniowie – zareagowali z entuzjazmem na jego widok[39]. Dopiero gdy „Pudel” sforsował barykadę na ul. Gęsiej, zorientowali się w sytuacji i otworzyli gwałtowny, acz nieskuteczny ogień z broni maszynowej. W odpowiedzi powstańczy czołg strzałami swej 7,5 cm armaty zaczął metodycznie rozbijać niemieckie bunkry i wieże strażnicze. Następnie zdruzgotał żelazną bramę, a w ślad za nim do obozu wdarli się żołnierze „Zośki”[40]. Po utracie umocnień Niemcy usiłowali zorganizować obronę w oparciu o budynek komendantury („biały domek”), został on jednak zdobyty bezpośrednim szturmem[37]. Esesmani zaczęli grupkami uciekać w głąb ruin getta, dostając się przy tym pod ostrzał drużyny z kompanii „Maciek”, która zajmowała stanowiska w szkole przyul. Stawki[41]. Większość Niemców zdołała uciec pod osłonę murówPawiaka[42][43].
Polskie straty okazały się stosunkowo niewielkie. W walce poległJuliusz Reyzz-Rubini ps. „Piotr”, a ciężko rannaZofia Krassowska ps. „Zosia Duża” zmarła następnego dnia wSzpitalu Wolskim. Ranny został ponadtoJerzy Zastawny ps. „Pręgus”[44].
WDzienniku bojowym Zgrupowania „Radosław” znajduje się informacja, że w czasie ataku zabito ośmiu esesmanów[30]. W ręce żołnierzy AK wpadła znaczna ilość broni i amunicji. W zdobytym obozie zorganizowano powstańczą kuchnię polową[37]. Zdobycie KL Warschau zamknęło okres polskiej inicjatywy w powstaniu warszawskim[45]. Umożliwiło Zgrupowaniu „Radosław” nawiązanie bezpośredniego połączenia ze Starym Miastem poprzez ruiny getta i – wedle słówJerzego Kirchmayera – „miało duże znaczenie dla ogólnego położenia powstańców na Woli”[43].
Z powstańczych raportów wynika, że w zdobytym obozie uwolniono 348 Żydów, w tym 24 kobiety. Tylko 89 więźniów było obywatelami polskimi, pozostali pochodzili z różnych krajów Europy (Węgier,Grecji,Francji,Holandii,Czechosłowacji,Litwy)[32]. Kapitan „Jerzy” opisywał moment wyzwolenia więźniów w następującymi słowami:[38]
Teraz drzwi baraków rozwarły się pod naporem i zaroiło się od pasiastych postaci. Biegną z niebywałym krzykiem i wymachiwaniem rąk, odgradzając nas tym samym, jakby żywym murem, od uciekających Niemców […] Przez moment poczułem, jak gardło moje ściska skurcz radości, że zdążyliśmy na czas, bo obawialiśmy się, że Niemcy zlikwidują więźniów przed naszym przybyciem.
Anna Borkiewicz-Celińska w swej monografii batalionu „Zośka” opisuje natomiast inną scenę:[46]
Uwolnieni Żydzi zachowali się wzruszająco. Gdy por. „Wacek”, zmęczony i poobijany wskutek skoków czołgu, poszedł na samotny spacer po bitwie, zastał na rozległym placu dwuszereg więźniów. Jeden z więźniów postawił oddział na baczność i zameldował por. „Wackowi”: „Panie Poruczniku, podchorąży Henryk Lederman z – tu wymienił nazwę pułku piechoty – melduje batalion żydowski gotowy do boju”.
W większości polskich relacji opisywane jest obopólne wzruszenie i radość z ocalenia więźniów. Na taką atmosferę wskazują również zachowane fotografie z wyzwolonego obozu. Relacje ocalałych Żydów, ale też przynajmniej jedna nieopublikowana relacja polska, zawierają z kolei bardziej złożony obraz, w którym obok scen radości pojawiają się także wzmianki o towarzyszących wyzwoleniuantysemickich incydentach[47].

O zdobyciu obozu i wyzwoleniu żydowskich więźniów informowała powstańcza prasa[48].Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK zamierzało wysłać doLondynu depeszę w tej sprawie. Ostatecznie nie została ona jednak nadana, jak przypuszczałAntoni Przygoński z powodu niezaakceptowania jej treści przez gen.Tadeusza Bór-Komorowskiego[49].
Najwyższe dowództwo AK fakt pojawienia się na terenach powstańczych znacznej liczby Żydów-obcokrajowców przyjęło początkowo z pewnym niepokojem. 4 sierpnia, a więc na dzień przed wyzwoleniem KL Warschau, szef sztabu KG AK gen.Tadeusz Pełczyński ps. „Grzegorz” polecił dowódcyOkręgu Warszawskiego AK, gen.Antoniemu Chruścielowi ps. „Monter”, zorganizowanie obozu dla internowanych, do którego mieliby trafiać uwolnieni Żydzi oraz „inne niepożądane elementy”. Nakazał jednocześnie wydanie oddziałom powstańczym odpowiednich wskazówek, „które wykluczałyby ewentualne ekscesy w stosunku do Żydów”[50]. Ostatecznie zamiar internowania Żydów nie został jednak zrealizowany[51].
Byli więźniowie KL Warschau gremialnie zgłaszali chęć dołączenia do powstania[52]. Było to spowodowane zarówno chęcią zemsty na Niemcach[53], jak i – co podkreślałaTeresa Prekerowa – faktem, iż nie mieli dokąd się udać[54]. Dla Żydów-obcokrajowców, pozbawionych środków do życia, nieznających języka i miejscowych realiów, przystąpienie do powstania oznaczało w praktyce zwiększenie szans na przetrwanie w oblężonym mieście[55]. Ze względu na trapiący powstańców dotkliwy brak broni większość uwolnionych więźniów trafiła do formacji pomocniczych[56][54]. Prawdopodobnie brak wystarczającej ilości broni i amunicji był powodem, dla którego upadł pomysł zorganizowania w ramach batalionu „Zośka” osobnego pododdziału żydowskiego[57].
Ostatecznie około pięćdziesięciu byłych więźniów KL Warschau znalazło się w szeregach batalionu „Zośka”[54]. Niektórzy z tej grupy, w tym wspomnianyHenryk Lederman ps. „Heniek”, zostali przydzieleni do plutonu pancernego, gdzie bardzo przydatne okazały się ich umiejętności techniczne[58]. Lederman iDawid Goldman ps. „Gutek” – podobnie jak przydzielony dobatalionu „Parasol”Henryk Poznański ps. „Bystry” – wielokrotnie pełnili także funkcję przewodników kanałowych[59]. Kilkunastu Żydów oddelegowano do kwatermistrzostwa brygady „Broda 53”, a kolejnych czterdziestu czterech do kwatermistrzostwabatalionu „Wigry”. Spośród 150 byłych więźniów sformowano także Międzynarodową Brygadę Żydowską Służby PomocniczejArmii Ludowej, która zajmowała się przede wszystkim budową barykad. Dwudziestu kilku więźniów utworzyło ponadto brygadę ratunkową, której zadaniem było gaszenie pożarów i ratowanie ludzi zasypanych w ruinach. Inni Żydzi dołączali małymi grupkami do różnych oddziałów powstańczych[54]. Niewykluczone, że pewna ich liczba trafiła nawet do staromiejskich oddziałówNarodowych Sił Zbrojnych[60].
Więźniowie KL Warschau służący w szeregach powstańczych zostali zapamiętani przez polskich towarzyszy broni jako bojownicy walczący z poświęceniem, a wręcz pogardą śmierci[61]. Niemal wszyscy zginęli w czasie powstania[i][62]. Ci, którzy ponownie wpadli w ręce Niemców, byli mordowani. Niewielkie szanse ocalenia mieli zwłaszcza Żydzi zagraniczni, których zdradzała nieznajomość języka polskiego i brak dokumentów[63]. Około 50 Żydów-obcokrajowców zginęło w czasierzezi Woli; zostali rozstrzelani 6 sierpnia na terenie składu maszyn rolniczych fabryki Kirchmajera i Marczewskiego przyul. Wolskiej 79/81[64]. Kolejnych kilkudziesięciu zostałorozstrzelanych 2 września przypl. Krasińskich, po upadkuStarego Miasta[42][65]. Paul Förro ps. „Paweł” iSołtan Safijew ps. „dr Turek” zostali zamordowani przez Niemców naPowiślu Czerniakowskim (22 września)[66].
Spośród uwolnionych więźniów KL Warschau wojnę przeżyli m.in.: Chaim Goldstein[67], Zofia Samsztejn, Bronisław Anlen[68], Dawid Fogelman[69],Leon Kopelman, Ryszard Sutka, Abram Zylberstein, Stanisław Siemiński[70], pochodzący z Grecji Jacques Otidett[71], pochodzący z Francji N.N. Carl[72], pochodzący z Węgier Ernö Hermanovics[71].

W 1994 roku na ścianie budynku przy ul. Mordechaja Anielewicza 34 odsłonięto tablice upamiętniające wyzwolenie KL Warschau. Widnieje na nich napis w językach polskim, hebrajskim i angielskim:[73]
5 sierpnia 1944 roku harcerski batalion „Zośka” Zgrupowania „Radosław” Armii Krajowej zdobył niemiecki obóz koncentracyjny „Gęsiówka” i uwolnił 348 więźniów Żydów obywateli różnych krajów Europy. Wielu z nich walczyło i poległo w powstaniu warszawskim
W 2018 roku w celu „poprawy warunków ekspozycji oraz czytelności przekazu historycznego” tablice przeniesiono na róg ulicAnielewicza iOkopowej, gdzie zostały zainstalowane na trzech kamiennych prostopadłościanach[74].
8 maja 2003 roku podczas specjalnej uroczystości zorganizowanej naUniwersytecie Warszawskim batalion „Zośka” został uhonorowany przez instytutJad Waszem. W uroczystości udział wzięli żyjący jeszcze uczestnicy ataku na „Gęsiówkę”[75].