W twórczości Leone dostrzegano między innymi wpływywłoskiego neorealizmu, inspirację sztukąsurrealistyczną orazpostmodernistyczną. Bezpośrednio oddziaływał on na pokolenie twórców amerykańskich lat 60. i 70. XX wieku, mimo że początkowo jego filmy spotykały się z niepochlebnymi recenzjami ze strony amerykańskich krytyków. Dzieła włoskiego twórcy jednak ulegały stopniowej rehabilitacji, a jego wpływ sięgnął takich filmowców, jakSam Peckinpah,Clint Eastwood,Robert Rodriguez iQuentin Tarantino.
Sergio Leone urodził się 3 stycznia 1929 roku wRzymie[1]. Jego ojcem był reżyser filmów niemychVincenzo Leone (pod pseudonimem Roberto Roberti)[2], a jego matką – aktorkaEdvige Valcarenghi[3]. Mimo nalegań ojca, żeby studiował prawo, Sergio Leone postanowił podjąć pracę w kinematografii[3].
Pierwszym autonomicznym dziełem Sergia Leone był nakręcony w 1960 roku, osadzony w czasachstarożytnych kostiumowy film przygodowyKolos z Rodos[3]. Kręcony w Hiszpanii i we Włoszech film traktował o pięciu żołnierzach greckich, którzy dostają zadanie zniszczeniaKolosa Rodyjskiego[7]. Recenzent pisma „The New York Times”, Howard Thompson, oceniłKolosa z Rodos jako film dobrze wykonany pod względem wizualnym, ale absurdalny pod względem fabuły[8][9].
Na początku lat 60. XX wieku we włoskiej kinematografii nastąpił kryzys finansowy, który omal nie przyniósł ruiny finansowej wytwórniCinecittà, w której pracował Leone. Biorąc pod uwagę sukces niemieckichwesternów opartych na powieściach oWinnetou, włoski reżyser nakręcił w 1964 roku film kowbojskiZa garść dolarów inspirowany dziełemAkiry KurosawyStraż przyboczna, rozpoczynający tak zwanądolarową trylogię[3]. Jego budżet wynosił 200 000dolarów amerykańskich[10]. Główną rolę bezimiennego kowboja, który przybywa do wioski ogarniętej walką między dwoma gangami, przyjął wówczas mało znanyClint Eastwood[3], choć Leone zamierzał powierzyć jąHenry’emu Fondzie, a potemJamesowi Coburnowi[11]. Muzykę do filmu stworzył szkolny kolega reżysera,Ennio Morricone, który stał się stałym współpracownikiem Leone[12]. WZa garść dolarów został przełamany hollywoodzki schemat klasycznego filmu kowbojskiego, w którym istniał wyraźny podział na dobrych bohaterów unikających przemocy i bandytów ją preferujących. Główny bohater filmu kieruje się w swych poczynaniach wyłącznie zyskiem, gangsterzy nie przejawiają żadnych cech pozytywnych, a kobiety, które w hollywoodzkich filmach odgrywały ważną rolę, zostały zmarginalizowane. Dzięki subtelnym zbliżeniom, długim sekwencjom i eksperymentalnej muzyce MorriconeZa garść dolarów zyskał miano filmu artystycznego[13][12]. Jakkolwiek nie był on pierwszym westernem zrealizowanym we Włoszech (przed nim nakręcono około 25 innych[14]), ustanowił podstawę nurtuspaghetti westernów, charakteryzującego się wysokim poziomem przemocy i czarnym humorem[3][12].Za garść dolarów odniósł znaczący sukces we Włoszech i innych państwach Europy Zachodniej, zarabiając 3,5 miliardalirów[15]; przez amerykańską krytykę został przyjęty sceptycznie[16][17], mimo to przyniósł w Stanach Zjednoczonych zysk o wartości 14,5 miliona dolarów[18]. Dzięki niemu Eastwood zyskał międzynarodową sławę, a Cinecittà została uratowana przed bankructwem[3].
PowodzenieZa garść dolarów zachęciło Leone do nakręcenia w 1965 roku kolejnego filmu –Za kilka dolarów więcej. Jego treścią jest rywalizacja między dwoma łowcami nagród (Clint Eastwood iLee Van Cleef), poszukującymi zbiegłego bandyty (Gian Maria Volonté)[10]. Film kosztował równowartość 600 000 dolarów amerykańskich, a po premierze przyniósł zysk w wysokości 3,2 miliarda lirów[15]. Po premierze w Stanach ZjednoczonychZa kilka dolarów więcej zarobił 15 milionów dolarów[19]. Wówczas uzyskał mieszane recenzje – od negatywnych, piętnujących Leone za gloryfikację przemocy[20], po pozytywne, w których chwalono aktorstwo i realizację techniczną dzieła[21][22]. Późniejsi krytycy dostrzegali w drugim westernie Leone ponadprzeciętnie zrealizowany film, który przełamał kolejne konwencje klasycznego kina kowbojskiego, z operową niemal muzyką Morricone oraz licznymi zbliżeniami[23][24]. Sławę dzięki niemu zyskał Van Cleef, który wziął udział w kilkunastu innych włoskich westernach[3].
W 1966 roku Leone zamknął dolarową trylogię, kręcąc filmDobry, zły i brzydki osadzony w realiachwojny secesyjnej, którego bohaterami była trójka rzezimieszków o odmiennych charakterach (Clint Eastwood,Eli Wallach,Lee Van Cleef), poszukujących skarbca ze złotem[25]. Było to najdroższe dzieło z trylogii, sfinansowane przy udziale wytwórniUnited Artists[26], którego budżet wynosił 1 200 000 dolarów amerykańskich[15], Film zawierał czarny humor, spektakularną akcję i finałową scenę pojedynku trzech bohaterów na cmentarzu[27]. Podobnie jak poprzednie filmy Leone,Dobry, zły i brzydki odniósł sukces komercyjny, zarabiając 3,5 miliona lirów w kraju[15] oraz ponad 25 milionów dolarów w Stanach Zjednoczonych[28]. Otrzymał natomiast negatywne recenzje od krytyków amerykańskich, którzy zarzucali mu marną fabułę, aczkolwiek chwalili stronę wizualną[29][30]. Ostatecznie jednak film został zrehabilitowany jako klasyk gatunku z wyrafinowaną wizją plastyczną i mistrzowską realizacją[31][32][33].
Popularność trylogii spowodowała, że amerykańska wytwórniaParamount Pictures zatrudniła Leone w celu nakręcenia kolejnego westernu. Nad scenariuszem filmu zwanegoPewnego razu na Dzikim Zachodzie pracowaliBernardo Bertolucci iDario Argento. Nakręcony w 1968 roku film podejmował klasyczny wątek budowy kolei, ukazując jednocześnie konfrontację bezimiennego kowboja (Charles Bronson) z bezwzględnym bandytą (Henry Fonda). Budżet filmu wyniósł 3 miliony dolarów[34].Pewnego razu na Dzikim Zachodzie został ciepło przyjęty przez widzów w Europie Zachodniej[27], natomiast w Stanach Zjednoczonych, gdzie film ocenzurowano[27], krytycy odebrali go lekceważąco[35][36]. Dopiero w latach 80. XX wieku, po ukazaniu się wersji reżyserskiej, zrehabilitowano western Leone jako arcydzieło gatunku, stanowiące hołd dla westernu i zapowiedź jego zmierzchu w filmie[37].
Początek lat 70. XX wieku Sergio Leone spędził na kręceniu westernu opartego na scenariuszu Luciana Vincenzioniego i Sergia Donatiego pod tytułemGarść dynamitu. Film, który został nakręcony w 1971 roku, osadzony był w realiachrewolucji meksykańskiej i traktował o współpracy meksykańskiego rzezimieszka (Rod Steiger) z irlandzkim terrorystą (James Coburn)[38]. WGarści dynamitu reżyser powstrzymał się od podtekstów politycznych, charakteryzujących ówczesne włoskie westerny w podobnych realiach. Zamiast tego pokazał ciemną stronę rewolucji, wyrażającą się w masowych egzekucjach[3]. Film, początkowo ostro krytykowany za fabułę[39], został ostatecznie częściowo zrehabilitowany; krytycy wskazywali na niedopracowany warsztat techniczny i zbędne motywy polityczne, ale również chwalili dynamiczną akcję i muzykę Morricone[40][41].
Leone po tym filmie długo nie reżyserował kolejnych; odrzucił propozycję sfilmowania powieściOjciec chrzestny, którą później zaadaptowałFrancis Ford Coppola[27]. Zbierał natomiast fundusze do pracy nad planowanym dramatem gangsterskim pod tytułemDawno temu w Ameryce[3]. Zajmował się też produkcją kilku włoskich filmów[27], między innymiNazywam się Nobody w reżyserii Tomina Valerii[23].
Po zdobyciu odpowiednich funduszy Sergio Leone rozpoczął w 1982 roku zdjęcia doDawno temu w Ameryce[44]. Film ukazał się w 1984 roku i był opowieścią o życiu gangstera żydowskiego pochodzenia (Robert De Niro) oraz jego przyjaciół od czasówprohibicji do lat 60. XX wieku[27]. Stanowił on polemikę zhollywoodzkimi filmami gangsterskimi, wyrażającą jednocześnie rozczarowanie LeoneStanami Zjednoczonymi i tamtejszym brakiem wartości[3][45]. 3,5-godzinna saga została bardzo pozytywnie przyjęta przez publiczność poza konkursem naFestiwalu Filmowym w Cannes[27][46], jednak na rynek amerykański weszła okrojona o 84 minuty i zmontowana w kolejności chronologicznej, tracąc swą logikę i sens[3]. W wyniku tego film w Stanach odniósł klęskę finansową, zarabiając jedynie ponad 5 milionów dolarów[47]. Reakcje amerykańskich krytyków na oryginalną wersję były różne: od atakującego film Leone Vincenta Canby’ego z „The New York Timesa”[48], przez chwalącego sposób narracji Richarda Corlissa z magazynu „Time”[49], po pełnego entuzjazmuRogera Eberta, który ogłosiłDawno temu w Ameryce arcydziełem[50]. Dzieło Leone otrzymało dwie nagrodyBAFTA[51][52], uzyskując ostatecznie zdaniemAlicji Helman opinię mistrzowskiej mieszaniny motywów kina gangsterskiego[53].
Swoją działalność w filmie Leone zakończył jako przewodniczący jury na45. MFF w Wenecji (1988)[54].
Od 1960 był żonaty z Carlą, z którą miał troje dzieci: dwie córki – Raffaelę (ur. 26 listopada 1961) i Francescę (ur. 12 marca 1964) oraz syna Andreę (ur. 9 marca 1967)[55].
Mimo przemocy i ironii występującej w filmach Leone australijski krytyk filmu, Arthur Martin, zaliczył twórczość włoskiego reżysera do dziełromantycznych, dających widzowi wrażenie spełnienia jego cudownych marzeń. Leone parodiował charakterystyczne cechy klasycznego hollywoodzkiego westernu, ale miał także zdolność tworzenia wielkich artystycznych wizji[56]. W dziełach Leone odnajdywano odwołania dopostmodernizmu, wyrażające się w ironicznym traktowaniu hollywoodzkich motywów i mitów[3]; na przykładPewnego razu na Dzikim Zachodzie cechują odwołania do licznych hollywoodzkich westernów, między innymiW samo południe,Jeźdźca znikąd,Miasta bezprawia,Żelaznego konia iCzłowieka, który zabił Liberty Valance’a[57]. Brytyjski historyk filmu, Christopher Frayling, doszukał się w trylogii dolarowej nawiązania do dorobkuwłoskich neorealistów[58].
W swoich westernach Leone patrzył naDziki Zachód z perspektywy Europejczyka, w związku z czym z ironią podchodził do hollywoodzkich mitów z amerykańskich filmów kowbojskich. Jednocześnie, układając swe dzieła z klasycznych filmów gatunku, nie odejmował im swego mitologicznego charakteru. Westerny Leone nie zawierają żadnych przesłań moralnych, typowych dla tradycyjnych filmów kowbojskich[3]. RównieżDawno temu w Ameryce wyraża rozczarowanie reżysera Stanami Zjednoczonymi i rewiduje pozytywne poglądy na to państwo[3][56].
Leone zasłynął wieloma zabiegami technicznymi. WDobrym, złym i brzydkim reżyser po raz pierwszy zastosował na dużą skalęwielkie zbliżenia[56], a krajobrazy pustynne zostały sfilmowane tak, by przypominały sztukęsurrealistyczną[3]. Z kolei wDawno temu w Ameryce częste zmiany czasu akcji zaburzały strukturę narracyjną[59], a momenty liryczne przeplatały się z wysoką brutalnością[60].
Filmy Leone cechuje staranne budowanie napięcia oraz misterne układanie zagadek fabularnych, które widz musi rozwiązać. Ważną rolę w filmach włoskiego reżysera odgrywa też harmonia obrazu z muzyką[56].
↑Michael Carlson: Sergio Leone. 22. Brak numerów stron w książce
↑Christopher Frayling: Spaghetti Westerns: Cowboys and Europeans from Karl May to Sergio Leone. s. 97.
↑Christopher Frayling: Spaghetti Westerns: Cowboys and Europeans from Karl May to Sergio Leone. s. 100.
↑American Film Institute: The American Film Institute Catalog of Motion Pictures Produced in the United States: Feature Films, 1961–1970. T. 2. s. 190.
American Film Institute: The American Film Institute Catalog of Motion Pictures Produced in the United States: Feature Films, 1961–1970. Berkeley: University of California Press, 1976.ISBN 0-520-20970-2. Brak numerów stron w książce
Peter E. Bondanella: Italian Cinema: From Neorealism to the Present. Wyd. 3. Continuum, 2001.ISBN 0-8264-1247-5. Brak numerów stron w książce
Robert Burgoyne: The Epic Film. Wyd. Taylor & Francis. Nowy Jork: 2011.ISBN 0-203-92748-8. Brak numerów stron w książce
Michael Carlson: Sergio Leone. Harpenden: Pocket Essentials, 2001.ISBN 1-903047-41-2. Brak numerów stron w książce
Robert C. Cumbow: The Films of Sergio Leone. Lanham: Scarecrow Press, 2008.ISBN 0-8108-6041-4. Brak numerów stron w książce
Christopher Frayling: Once Upon a Time in Italy: The Westerns of Sergio Leone. Nowy Jork: Harry N. Abrams, 2005.ISBN 0-8109-5884-8. Brak numerów stron w książce
Christopher Frayling: Spaghetti Westerns: Cowboys and Europeans from Karl May to Sergio Leone. Londyn: I.B. Tauris, 1981.ISBN 1-84511-207-5. Brak numerów stron w książce
Kenneth Turan: Never Coming to a Theater Near You: A Celebration of a Certain Kind of Movie. Nowy Jork: PublicAffairs, 2004.ISBN 1-58648-231-9. Brak numerów stron w książce