
Masakra na „Akikaze”, zwana równieżegzekucją na „Akikaze” (ang. Akikaze massacre,Akikaze executions) –zbrodnia wojenna popełniona przezjapońskąCesarską Marynarkę Wojenną 18 marca 1943 roku, w czasiewojny na Pacyfiku.
Masakra odbyła się na pokładzieniszczyciela „Akikaze”, na wodachArchipelagu Bismarcka, a jej ofiarą padło około 60 osób cywilnych. Większość ofiar stanowilikatoliccy orazprotestanccyduchowni imisjonarze, w większościnarodowości niemieckiej, którzy uprzednio pełnili posługę w północno-wschodniej częściNowej Gwinei oraz naWyspach Admiralicji. Zamordowano także ich służących i podopiecznych, w tym dwoje niemowląt.
PrzedI wojną światową północno-wschodnia część Nowej Gwinei wchodziła w składposiadłości kolonialnych Cesarstwa Niemieckiego. Na mocytraktatu wersalskiego zwierzchność nad tymi obszarami przejęłaAustralia; stanowiły one odtądterytorium mandatoweNowa Gwinea Australijska. Niemniej na wyspie pozostało wielu niemieckichmisjonarzy, którzy starali sięnawracać rdzenną ludność nachrześcijaństwo, a jednocześnie szerzyć higienę i zapewniać tubylcom opiekę zdrowotną[1][2].Wewak było siedzibąrzymskokatolickiegowikariatu apostolskiego Centralnej Nowej Gwinei. W czasieII wojny światowej funkcję wikariusza apostolskiego pełnił tam niemiecki duchowny bpJosef Lörks[3].
W styczniu 1943 roku Wewak zajęły wojska japońskie. Niedługo później okupanci zgromadzili wszystkich katolickich misjonarzy i misjonarki, po czym przenieśli ich na teren misji pw. św. Jana, która znajdowała się na pobliskiej wyspieKairiru. Mimo iż niemieccy misjonarze byli obywatelamisojuszniczego państwa, administracja okupacyjna ustanowiona przezCesarską Marynarkę Wojenną (minsei-bu) uznawała ich za osobyneutralne. Pozwolono im swobodnie poruszać się po wyspie[4][5].
Dziewięć miesięcy wcześniej Japończycy założyli niewielką placówkę wLorengau na wyspieManus. Zamieszkiwała tam grupaprotestanckich misjonarzy i ich pomocników, licząca około 20 osób. Również w tym wypadku Japończycy początkowo uznali misjonarzy za osoby neutralne oraz pozwolili im swobodnie poruszać się po wyspie. Miejscowy japoński komendant, st. bsm. Harukichi Ichinose, traktował misjonarzy bardzo przyjaźnie, często zapraszając ich na posiłek w swoim domu[6][7].
Przyczyny, dla których Japończycy ostatecznie zdecydowali się wymordować misjonarzy, nie są do końca jasne. W tym czasie japońska marynarka ponosiła ciężkie straty na wodach wokół Nowej Gwinei,Archipelagu Bismarcka iWysp Salomona[8]. Między innymi na początku marca 1943 roku poniosła poważną klęskę wbitwie na Morzu Bismarcka[9]. Po wojnie wiceadm.Gun’ichi Mikawa zeznał, że wśród oficerów 8. Floty rozpowszechnione było przekonanie, że za tymi porażkami stalibiali misjonarze i zaprzyjaźnieni z nimi tubylcy, którzy za pomocą ukrytych radiostacji mieli rzekomo informowaćaliantów o ruchach japońskich jednostek[8]. Zdaniem Marka Feltona wersję tę spreparowała jednakTokkeitai, aby uzasadnić zbrodnię[7]. Ciężkie straty japońskiej marynarki były natomiast konsekwencją złamania japońskich szyfrów przez amerykański wywiad radiowy[9].
Część autorów przypuszcza, że za masakrą stały podejrzenia Japończyków, najprawdopodobniej uzasadnione, iż niektórzy misjonarze i zaprzyjaźnieni z nimi tubylcy udzielają pomocy alianckim lotnikom, którzy po zestrzeleniu swoich samolotów ukrywali się w okolicach Wewak[5][10][11].Bruce Gamble wskazuje w tym kontekście, że wśródwerbistów pełniących posługę w Wewak było co najmniej dwóch obywateliUSA, a masakra nastąpiła kilka dni po tym, gdy japoński patrol bezskutecznie przeszukał wyspęVokeo w poszukiwaniu ukrywających się lotników[5]. Z koleiYuki Tanaka przypuszczał, że początkowo Japończycy zamierzali wykorzystać dobre stosunki misjonarzy z miejscową ludnością oraz ich znajomość terenu dla swoich celów militarnych, gdy jednak spotkali się z odmową, zaczęli ich postrzegać jako zagrożenie[12].

W połowie marca 1943 roku do Wewak przypłynął japoński niszczyciel „Akikaze”, który przywiózł zapasy żywności i lekarstw dla miejscowego garnizonu. Następnie udał się na Kairiru[12]. 17 marca przed południem[12] na „Akikaze” zaokrętowano 42 osoby[5], w tym biskupa Lörksa[13]. Obok niemieckichduchownych izakonnic w grupie tej znajdowało się dwóch zakonników – obywateli USA, co najmniej jednaPapuaska, kilkuChińczyków, którzy pracowali jako służący misjonarzy, a także dwoje chińskichniemowląt – prawdopodobnie sierot, którymi opiekowały się zakonnice[5][12].
Początkowo misjonarze oraz ich podopieczni i służący byli traktowani bardzo dobrze. Dowódca niszczyciela kmdr ppor. Tsurukichi Sabe udostępnił im osobną kajutę bliskorufy. Pasażerom zapewniono wystarczającą ilość wody i pożywienia, a okrętowy lekarz udzielił pomocy osobom cierpiącym nachorobę morską[12].
Jeszcze tego samego dnia „Akikaze” udał się do Lorengau, skąd późnym popołudniem zabrał około 20 protestanckich misjonarzy i ich służących, w tym sześć kobiet. Podobnie jak w przypadku grupy z Wewak, większość pasażerów była narodowości niemieckiej, aczkolwiek w grupie z Lorengau znalazł się także jedenwęgierski misjonarz oraz kilkoro Chińczyków[a]. Komandor Sabe początkowo zamierzał umieścić ich w tej samej kabinie co grupę z Wewak, lecz na prośbę bosmana Ichinosego, który osobiście odeskortował misjonarzy na pokład, zgodził się udostępnić im osobną kabinę bliskodziobu[6].
18 marca około godziny 11:00 „Akikaze” zakotwiczył naredzie portu wKaviengu naNowej Irlandii. Niedługo później przybiła doń motorówka z posłańcem, który przywiózł pisemny rozkaz przeznaczony wyłącznie do rąk dowódcy niszczyciela. Odczytawszy go, Sabe polecił podnieść kotwicę i obrać kurs naRabaul. Następnie wezwał wszystkich oficerów na naradę i poinformował, że dowództwo 8. Floty rozkazało „pozbyć się” wszystkich przebywających na pokładzie cywilów. Świadkowie wspominali, że komandor był wyraźnie wstrząśnięty treścią otrzymanego rozkazu[b], niemniej przystąpił niezwłocznie do jego wykonania[14][15][c]. Pasażerów z kabiny rufowej przeniesiono do kabiny dziobowej, uzasadniając to koniecznością przeprowadzenia rzekomych prac porządkowych. Jednocześnie okrętowi cieśle zbudowali na rufie prowizoryczny szafot, który miał posłużyć jako miejsce egzekucji. Aby upewnić się, że ofiary do samego końca nie będą świadome przeznaczenia tej konstrukcji, na rufie rozpostarto białą płachtę, tworząc w ten sposób swoistą kurtynę. Wokół szafotu wyłożono słomiane maty, które miały wsiąkać krew i ułatwić późniejsze czyszczenie pokładu[16].
Egzekucja została drobiazgowo zaplanowana. Ofiary pojedynczo wywoływano namostek, gdzie za pośrednictwem tłumacza pytano je o nazwisko, wiek i narodowość, starając się stworzyć wrażenie, że celem jest wyłącznie rutynowa weryfikacja tożsamości. Następnie dwóch marynarzy odprowadzało ofiarę na rufę. Po drodze, na wysokościśródokręcia, zawiązywano jej oczy opaską[16]. Po dotarciu na szafot, ofierze przywiązywano liny do obu nadgarstków, a następnie podciągano ją do góry, sprawiając, że wisiała z rękoma uniesionymi nad głową, w pozie przypominającejukrzyżowanie[17][18]. Gdy znalazła się na odpowiedniej wysokości czteroosobowy pluton egzekucyjny, którym dowodził ppor. Takeo Terada, otwierał ogień z lekkiego karabinu maszynowego i karabinów. W momencie gdy rozpoczynała się egzekucja, niszczyciel przyspieszał do 24węzłów, dzięki czemu krzyki i odgłosy strzałów były zagłuszane przez pracujący na wysokich obrotach silnik oraz podmuchy powietrza. Jednocześnie siła wiatru i impet pocisków wypychały wiszące ciała za burtę, co ułatwiało ich późniejsze usunięcie, a ponadto sprawiało, że krew nie ściekała na pokład[16][19]. Gdy ofiara była martwa, zwłoki odwiązywano i wrzucano do morza[15].
Egzekucja około 60 ofiar zajęła blisko trzy godziny. Jako pierwszych zamordowano mężczyzn, a następnie kobiety. Dwoje chińskich niemowląt japońscy marynarze wyrwali z rąk zakonnic, po czym wyrzucili za burtę. Po zakończeniu egzekucji umyto pokład i rozebrano drewnianą konstrukcję[16][20]. Następnie japońscy oficerowie odprawili krótkąshintōistyczną ceremonię ku czci zamordowanych[21]. W jej trakcie kmdr Sabe rozkazał swym podwładnym złożyć przysięgę, że zachowają egzekucję w absolutnej tajemnicy[20].
Jeszcze tego samego dnia około godziny 22:00 „Akikaze” zawinął do portu w Rabaulu[16]. Podporucznik Yajirō Kai, którego w Wewak przydzielono do załogi „Akikaze” w charakterze tłumacza, zeznał po wojnie, że wraz z kmdr. Sabe udał się do sztabu 8. Floty, gdzie przyjął ich por. Shigetoku Kami. Obaj złożyli raport z egzekucji, w odpowiedzi na co Kami nakazał im zachowanie tych wydarzeń w tajemnicy. Polecił także Sabemu, by ten potajemnie pozbył się wszystkich przedmiotów, które pozostały po ofiarach[22].
Masakrze misjonarzy towarzyszyła próba wykorzenienia chrześcijaństwa z zajętej przez Japończyków części Nowej Gwinei. Wkrótce po wywiezieniu duchownych z Wewak japońscy żołnierze gruntownie zniszczyli blisko 90% prowadzonych przez nichplantacji, wraz ze znajdującymi się tam kościołami i ośrodkami zdrowia. Zamordowali także wielu nawróconych na chrześcijaństwo Papuasów[23].
„Akikaze” został zatopiony w listopadzie 1944 roku przez amerykański okręt podwodnyUSS „Pintado”[24]. Komandor Tsurukichi Sabe i dowódca plutonu egzekucyjnego ppor. Takeo Terada zginęli w czasie wojny[25][d].
„Akikaze” jest zaliczany do grona japońskich „piekielnych statków”[26][27].
Po zakończeniu wojny australijscy śledczy usiłowali ustalić, jaki losspotkał kilkudziesięciu cywilów europejskiego pochodzenia, którzy wpadli w ręce Japończyków po upadku Nowej Irlandii. Analizując ruchy japońskich statków i okrętów, które w czasie wojny kursowały między Kaviengiem a Rabaulem, dotarli do kilku marynarzy z załogi „Akikaze”. W trakcie przesłuchań, które przeprowadzono w grudniu 1946 roku, przyznali oni, że w marcu 1943 roku na pokładzie niszczyciela zamordowano grupę Europejczyków. Między styczniem a kwietniem 1947 roku Australijczycy odnaleźli i przesłuchali kolejnych marynarzy z „Akikaze”. Ich zeznania pozwoliły stosunkowo dokładnie odtworzyć przebieg zbrodni[1].
Porucznik Shigetoku Kami ze sztabu 8. Floty był jedynym rozkazodawcą, którego nazwisko pojawiło się w zeznaniach japońskich świadków. Australijscy śledczy podejrzewali jednak, że rozkaz wymordowania ponad 60 cywilów nie mógł zostać wydany przez oficera tak niskiej rangi. W sprawie tej zostali więc przesłuchani dowódca 8. Floty wiceadm.Gun’ichi Mikawa oraz jego szef sztabu wiceadm.Shinzo Onishi. Obaj stanowczo odżegnywali się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za masakrę. Początkowo utrzymywali, że „Akikaze” nigdy nie wchodził w skład 8. Floty. Później przyjęli inną linię obrony, twierdząc, że to porucznik Kami – być może w porozumieniu z dowódcąminsei-bu kmdr. Norisaką Andō – samowolnie zarządził egzekucję misjonarzy i poinformował o niej dopiero po fakcie. Motywem miały być podejrzenia, że misjonarze informują aliantów o ruchach japońskich okrętów i statków[8]. Jest niemal pewne, iż admirałowie skłamali w swych zeznaniach[28]. W świetle obowiązujących w czasie wojny regulaminów było bowiem niemożliwe, aby służby łączności 8. Floty zgodziły się przekazać dowódcy „Akikaze” pisemny rozkaz Kamiego, na którym nie widniałyby kontrasygnaty Mikawy i Onishiego. Kami, Andō oraz szef łączności 8. Floty kmdr Torao Mori nie mogli jednak potwierdzić lub zaprzeczyć wersji admirałów, gdyż wszyscy trzej zginęli w czasie wojny[29].
Ostatecznie Australijczycy nie wnieśli jakichkolwiek oskarżeń w sprawie masakry na „Akikaze”. Prawdopodobnie wynikało to z faktu, iż główni podejrzani zginęli w czasie wojny, a wśród ofiar nie było żadnego Australijczyka[30]. Ze względu na fakt, że wśród zamordowanych znajdowali się obywatele USA, Australijczycy przekazali śledztwo władzom amerykańskim (lipiec 1947 roku). Te nie podjęły jednak żadnych działań w tej sprawie[31].