Fonem – podstawowajednostka strukturyfonologicznejmowy[1]. Jest różnorodnie definiowany, ale zwykle o jego wyróżnianiu ma decydować rozróżnianie dzięki niemu znaczeniawyrazów. Fonem jest pojęciem abstrakcyjnym, realizowanym w rzeczywistej mowie przezgłoski. Różne głoski będące realizacjami jednego fonemu toalofony[2].
W literaturzejęzykoznawczej przyjęto konwencję, w której fonemy zapisywane są między tworzącymi nawias ukośnikami, np./t/, a alofony, czyli rzeczywiste głoski w nawiasach kwadratowych, np.[t][3].
W różnych teoriach językoznawczych zarówno sam terminfonem, jak i pojęcie podstawowej jednostki fonologicznej były definiowane w różny sposób[2]. Rozbudowany system pojęć związanych z fonemem funkcjonował wstrukturalizmie, podczas gdy w modelach generatywnych reprezentacja fonemiczna została zastąpiona przez reprezentację fonologiczną[4].
Jedno z ujęć przedstawia fonem jako grupę podobnych do siebiegłosek, która jest odróżnialna od pozostałych grup[3]. Za psychologicznym i abstrakcyjnym ujęciem fonemu przemawia fakt, że użytkownicy języka zwykle nie zdają sobie sprawy ze zróżnicowaniaallofonów, które wymawiają, i są przeświadczeni, że są to te same głoski. Jest to związane również z pismemalfabetycznym, gdzie zwykle jedna litera odpowiada kilku podobnym głoskom, z reguły będącym allofonami jednego fonemu. Przykładowo w polskim alfabecie istnieją odrębne litery dla fonemów/t/ i/d/, nie ma natomiast zróżnicowania w piśmie dla głoskid wymawianej zębowo czy dziąsłowo[5]. Tymczasem fonemy intuicyjnie bywają kojarzone zgrafemami[6]. Cechy odróżniające od siebie fonemy nazywane sącechami dystynktywnymi, a różnica charakteryzująca te cechy nazywana jest opozycją[7].
Ponieważ fonem jest bytem abstrakcyjnym realizowanym przez zbiór allofonów, nie można go wymówić, gdyż wymagałoby to równoczesnego wymówienia wielu głosek naraz[3].
Oprócz zestawów fonemów typowych dla danego języka mogą pojawić się w nim, na skutek procesówfonostylistycznych fonemy rezerwowe (potencjalne). Za taki fonem w języku polskim może być w niektórych modelach fonologicznych uznanaszwa, nieuznawana za fonem typowy dla tego języka, ale pojawiająca się w nim w mowie szybkiej[8].
Samo słowofonem ma źródłosłów grecki od słowaφωνή, czyli ‘głos’[9], a ukuł je we francuskiej formiephonèmeAntoni Dufriche-Desgenettes około 1865 roku[10]. Szerzej znane stało się, gdy wygłosił referat na konferencji językoznawczej w 1873 roku. U niego był to przekład funkcjonującego terminu niemieckiegoSprachlaut i oznaczało mniej więcej to, cogłoska. Termin ten upowszechniłLouis Havet, a następnie, w 1879 roku, przejąłFerdinand de Saussure, zmieniając znaczenie na bardziej abstrakcyjne. Jego ujęcie byłodiachroniczne, związane z fonologiczną ewolucją języków[11], przy czym nie było w pełni konsekwentne[12].
W językoznawstwie utrwaliło się znaczeniesynchroniczne, które pojęciufonem nadałMikołaj Kruszewski[11], ostatecznie odróżniając je od głoski w roku 1879 lub 1880[13] i rozpowszechniłJan Baudouin de Courtenay. U tego ostatniego fonem oznacza najmniejszą jednostkę foniczną będącą podstawą regularnychalternacji[11], choć z czasem przyjął on podejście psychologistyczne. Zgodnie z nim fonem[a] ma być psychologicznym ekwiwalentem głoski, czyli jej psychicznym wyobrażeniem, które może być realizowane przez różne głoski, w zależności od zmienności diachronicznej i synchronicznej języka[14]. Obaj ci naukowcy byli przedstawicielami tzw.szkoły kazańskiej. Baudouin de Courtenay jest uważany za prekursora mentalizmu. W ich pracach podkreślono, że głoski mają pewne akustyczne cechy fizyczne, podczas gdy fonemy są bytami abstrakcyjnymi, które należy rozróżniać przez te cechy, które zmieniają znaczenie[13].
Wraz z rozwojemfonologii i jej rozdziałem zfonetyką wzmocniło się powyższe podejście[13], przy jednoczesnym odrzuceniu roli psychologicznej na rzecz cech strukturalnych[15]. Jeden z przedstawicieliszkoły praskiej,Roman Jakobson, zdefiniował fonem jako wiązkęcech dystynktywnych. W definiowaniu fonemu zatem zgodnie z tą szkołą należy zestawiaćpary minimalne, takie jakprać ibrać, gdzie różnica międzyp ab przesądza o różnym znaczeniu całych słów. Różnice te to może byćdźwięczność (jak w parzekra igra) czymiejsce artykulacji (jak w przypadku słówpory,tory ikory).Nikołaj Trubieckoj jako trzy główne warunki wyróżniania fonemów podał:
- jeżeli dwie głoski w tym samym kontekście fonologicznym można wzajemnie zastąpić, nie zmieniając znaczenia, są to fakultatywne warianty tego samego fonemu;
- jeżeli zamiana dwóch głosek powoduje zmianę znaczenia lub powstanie nieistniejącego słowa, głoski te są realizacjami różnych fonemów;
- jeżeli dwie głoski o podobnych cechach artykulacyjnych i akustycznych nigdy nie występują w tym samym kontekście, są to kombinatoryczne warianty tego samego fonemu. Warunek podobieństwa eliminuje uznanie za wariantywne realizacje tego samego fonemu głosek[h] i[ŋ] w języku angielskim, których dystrybucja jest wzajemnie wykluczająca się[13].
Zatem wstrukturalizmie przyjmowano definicję mówiącą, że fonem jest najmniejszą segmentalną (linearną) jednostką dystynktywną mowy. W świetle tego niektórzy przedstawiciele tego nurtudyftongi, długiesamogłoski iafrykaty traktowali jako zestawienia dwóch fonemów[16].
Powyższe ujęcie fonemu rodzi problemy interpretacyjne, gdy cecha dystynktywna między dwoma fonemami zanika w pewnym kontekście. Przykładowo, w słowiechleb fonem/b/ jest realizowany jako[p][13]. Zasada „raz fonemem – zawsze fonemem”[16], mówiąca, że coś, co jest fonemem w jednym przypadku, musi być fonemem w innych, jest typowa dla strukturalizmu. Skoro nie ma wątpliwości, że w języku polskim fonemy/p/ i/b/ są odrębne, w tym przypadku w strukturalizmie przyjmowano, że w tym słowie w istocie występuje fonem/p/. Aby uniknąć problemów wynikających z tego, że w słowiechleb fonem zapisywany przez literę „b” jest inny niż analogiczny fonem w słowiechlebek, gdzie występuje fonem/b/, Trubieckoj wprowadził pojęciearchifonem. W podanym przykładzie zgodnie z tą definicją występuje archifonem P charakteryzowany tylko przez dwie cechy – spółgłoska zwarta i spółgłoska wargowa. Archifonem taki reprezentuje neutralizację cechy dźwięczności, która tworzy kontrast między fonemami/p/ i/b/. Neutralizacja taka może zachodzić tylko wobec cech przybierających dwie wartości (np. dźwięczna – bezdźwięczna), natomiast nie wobec cech przybierających więcej wartości (np. wargowa, zębowa, welarna), zatem nie ma archifonemu łączącego fonemy/p/ i/k/[13].
Kolejnym pojęciem postulowanym przez szkołę praską jest morfofonem, czyli jednostka bardziej złożona, składająca się z fonemów podlegającychalternacji w danymmorfemie, wraz z ich kontekstami. Przykładowo, w morfemiemrok ostatnim fonemem może być[k],[k'] lub[č][13].
Inną próbą rozwiązania tego problemu na gruncie strukturalizmu było przyjęcie przezBernarda Blocha koncepcji częściowego nakładania się fonemów. Co prawda, co do zasady allofon może reprezentować tylko jeden fonem, ale pewnych przypadkach dopuszczalne jest częściowe nakładanie się fonemów, tj. jeden z allofonów danego fonemu może być identyczny z jednym z allofonów innego, jeżeli występują w odmiennych kontekstach[13].
Stosunkowo podobne do mentalnego podejścia szkoły praskiej reprezentowałEdward Sapir. W jego ujęciu również dany fonem ma podłoże w psychice i może być realizowany różnie w zależności od kontekstu. Zatem angielskie/t/ jest zwykle realizowane jako spółgłoska dziąsłowa (spółgłoska zwarta dziąsłowa bezdźwięczna), ale zawsze jest wymawiane jakospółgłoska zębowa przed frykatywami zębowymi (np. w słowieeighth), jako zadziąsłowa przed zadziąsłowymi (np. wcountry) czy podniebienno-dziąsłowa przed podniebienno-dziąsłowymi (np. w zbitcethat chair). Mimo to, zawsze są to allofony tego samego/t/, pojawiające się w ściśle określonych kontekstach, wzajemnie się wykluczających, a więc komplementarnych. Natomiast mogą wystąpić również allofony fakultatywne, w tym samym kontekście, co ma miejsce, gdy/t/ na końcu wyrazu może być wymawiane jako[t] lub[ʔ][13].
Odmienne od fonologicznego podejście przyjąłDaniel Jones, dla którego o wyróżnianiu fonemu decydują podobieństwa fonetyczne dźwięków, a niecechy fonologiczne (dystynktywne)[17]. W amerykańskim strukturalizmie ukształtowanym przezLeonarda Bloomfielda również przeważało podejście odrzucające mentalizm i definiujące fonemy na podstawie klas cech dźwiękowych, jednak także podkreślające abstrakcyjny ich charakter. Wyjątkiem były poglądy Sapira[13]. Amerykańscy strukturaliści odrzucali również koncepcję archifonemu[4].
Podejście Jonesa było krytykowane przez innych strukturalistów, którzy twierdzili, że część z wyróżnianych przez niego fonemów to w istocie zbitki kilku fonemów, a za ich wyróżnianiem przemawia jedynie tradycja związana z pisownią. W tym modelu występuje hierarchia jednostek dystynktywnych:fonem – jednostka minimalna,centrem jednostka dystynktywna zbudowana z jednego lub kilku fonemów, tworząca centrumsylaby,marginem jednostka dystynktywna zbudowana z jednego lub kilku fonemów, tworząca margines sylaby,sylabem jednostka dystynktywna zbudowana z jednego lub kilku fonemów, tworząca całą sylabę. W tym systemie zaproponowane przez Jonesa iGimsona 20 fonemów samogłoskowychReceived Pronunciation to w istocie centremy[18].
Zupełnie odmienne podejście od językoznawstwa strukturalistycznego przyjęto w modelugeneratywnym. W celu uniknięcia sprzecznych z intuicją wniosków, że pary polskich słów takie jakgrad igrat, będąchomofonami, mają dokładnie taką samą reprezentację fonemiczną, tj./grat/, pojęcie to zastąpiono przez reprezentację fonologiczną[4]. W tej reprezentacji słowa te wyglądają odmiennie:/grad/ i/grat/ i dopierofonologiczna reguła ubezdźwięczniania spółgłosek przed pauzą powoduje, że reprezentacja fonetyczna w obu przypadkach wygląda tak samo:[grat][19]. W praktyce oznacza to, że fonemy w rozumieniu fonologii generatywnej często odpowiadają morfofonemom w rozumieniu szkoły praskiej[20].
Wjęzykoznawstwie kognitywnym niektórzy badacze postulują wyróżnianie dystynktywnych klas dla dźwięków zbliżonych do tradycyjnego pojęcia fonemu, podczas gdy inni twierdzą, że głoski podporządkowane są ich znaczeniu w całych słowach. Związane jest to z zacieraniem różnic między współczesną fonologią a fonetyką w takich modelach, jakexemplar phonology, zatem skoro dźwięki mowy tworzą akustyczne kontinuum, zgodnie z tym podejściem również ich fonologiczne reprezentacje powinna charakteryzować ciągłość. Modele zachowujące wyróżnianie fonemów zakładają, że użytkownicy języka przechowują w umyśle fonemy jako abstrakcyjne, schematyczne reprezentacje wszystkich ich allofonów, przy czym w mowie są one modyfikowane przez kontekst fonetyczny. Taki wyabstrahowany od rzeczywistych głosek fonem jest prototypem, a poszczególne rzeczywiste allofony są do niego porównywane. Wexemplar phonology zakładane jest, że fonem odpowiada najczęstszym zachowywanym w umyśle przykładom dźwięków[21].
W zależności od przyjętych kryteriów w języku polskim liczba fonemów bywa określana od 31 do 42. Kontrowersje dotyczą głównie statususpółgłosek wargowych miękkich, które mogą być uznawane za fonemy (np./p’/) lub zbitki fonemów (np./p/+/j/) isamogłosek nosowych, a nawetspółgłosek zwarto-szczelinowych[22]. Od czasów Baudouina de Courtenay istnieje również spór, czy w języku polskimi orazy są odrębnymi fonemami, czy też różnymi allofonami tego samego fonemu, a ich wymowa zależy od miękkości spółgłoski poprzedzającej[11].
Jan Baudouin de Courtenay wyróżniał następujące fonemy języka polskiego:p, b, m, f, w, t, d, n, s, z, c, dz, ł, sz, ż, cz, dż, r, k, g, ch, j, p', b', m', f', w', (t'), (d'), ń, ś, ź, ć, dź, l, k', g', ch', u, o, ą wymawiane õ, a, ą wymawiane ã, i, e, ę, rz odróżniające się od ż lub sz tylko w gwarach[23].
- ↑Baudouin de Courtenay używał form żeńskichfonema,grafema
- ↑Fonem, [w:]Encyklopedia PWN [online],Wydawnictwo Naukowe PWN [dostęp 2021-07-29] .
- ↑abSzpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 239.
- ↑abcLewandowska-Tomaszczyk 2002 ↓, s. 42.
- ↑abcSzpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 94.
- ↑Szpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 82.
- ↑Baudouin de Courtenay 1922 ↓, s. 22.
- ↑Lewandowska-Tomaszczyk 2002 ↓, s. 43.
- ↑Biedrzycki 1978 ↓, s. 14.
- ↑phoneme (n.). Online Etymology Dictionary. [dostęp 2017-06-19]. (ang.).
- ↑Joachim Mugdan. On the Origins of the TermPhoneme. „Historiographia Linguistica”. 38 (1–2), s. 85–110, 2011.DOI:10.1075/hl.38.1-2.03mug. (ang.).
- ↑abcdHeinz 1978 ↓, s. 216.
- ↑Heinz 1978 ↓, s. 242.
- ↑abcdefghijMonika Konert-Panek. The Phoneme – an Overview of the Origin and Evolution of the Concept in Pre-Generative Phonological Frameworks. „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie”. 25, s. 37–49, 2010. ISSN 1509-3670. (ang.).
- ↑Heinz 1978 ↓, s. 217.
- ↑Szpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 92.
- ↑abBiedrzycki 1978 ↓, s. 26.
- ↑Heinz 1978 ↓, s. 323.
- ↑Biedrzycki 1978 ↓, s. 27–28.
- ↑Szpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 96.
- ↑Szpyra-Kozłowska 2002 ↓, s. 97.
- ↑Riitta Välimaa-Blum. The phoneme in cognitive phonology: episodic memories of both meaningful and meaningless units?. „CogniTextes”. 2, 2009.DOI:10.4000/cognitextes.211. (ang.).
- ↑Bogusław Dunaj: Dwa dyskusyjne problemy polskiej fonologii. W: Prace językoznawcze 19. Studia polonistyczne. Alina Kowalska, Aleksander Wilkoń (red.). Katowice: Uniwersytet Śląski, 1991, s. 40–46, seria: Prace Naukowe Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
- ↑Baudouin de Courtenay 1922 ↓, s. 56.
- Jan Baudouin de Courtenay: Zarys historii języka polskiego. Warszawa: Polska Składnica Pomocy Szkolnych, 1922.
- Leszek Biedrzycki: Fonologia angielskich i polskich rezonantów. Porównanie samogłosek oraz spółgłosek rezonantowych. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1978.
- Adam Heinz: Dzieje językoznawstwa w zarysie. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1978.
- Barbara Lewandowska-Tomaszczyk: Ways to Language. Wyd. II. Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2002.ISBN 83-7171-582-X.
- Jolanta Szpyra-Kozłowska: Wprowadzenie do współczesnej fonologii. Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2002.ISBN 83-227-1837-3.