Fastelavn –nordyckie, a głównieduńskie świętokarnawałowe, obchodzone siedem tygodni przedNiedzielą Wielkanocną.
Fastelavn wywodzi się zchrześcijańskiej tradycjikarnawału, nazwa święta pochodzi zdolnoniemieckiego słowavastelavent[1] ("wieczór przed świętem"). Początkowo Fastelavn było ostatnią okazją do zabawy przed nadejściemwielkiego postu. Dzieci przebierają się w kostiumy i gromadzą słodycze.
Nordyckiego Fastelavn nie można jednak nazwać świętem religijnym. Przeciwnie, Kościół i przed i poReformacji aktywnie starał się go zabronić[2]. Mimo protestów Kościoła tradycja przekazywana była z pokolenia na pokolenie, a samo święto traktowano bardziej jako wyznacznik zmiany pory roku i rozpoczęcia związanych z tym prac, niż jako zwyczaj religijny.
Od XIX w. święto to obchodzone jest wIslandii pod nazwąbolludagur („dzień słodkiej bułeczki”), dokąd wprowadzili je piekarze duńscy i norwescy[3].
Charakterystyczną duńską tradycją związaną z Fastelavn jest zabawa w "kota w beczce" (duń.slå katten af tønden). Oryginalnie polegała ona na zawieszaniu na drzewie drewnianejbeczki z żywym czarnymkotem i rozbijaniu jej kijami. Dla urozmaicenia czasem zawodnikom zawiązywano oczy lub sadzano na koniach. Wygrywał ten, od czyjego uderzenia odpadło dno beczki. W niektórych rejonach zwycięzca zwolniony był przez cały rok od podatków (ostatni taki przypadek zanotowano w 1743 naAmager[4]). Po rozbiciu pojemnika kota często (chociaż nie zawsze) zabijano – akt przeciwko zwierzęciu miał zapewnić ochronę przed złem (np. zapobiec wybuchnięciu zarazy)[a].
Już w połowieXVIII wieku zaczęły pojawiać się głosy przeciw maltretowaniu kotów z okazji Fastelavn. Świadczy o tym m.in. zachowany wiersz Petera Rammela z1729 roku:O, gdybym ja był wolny, a wy byliście myszami[b]. Od ok. połowyXIX wieku do beczki wkładano martwego kota, potem, aby nie męczyć prawdziwego zwierzęcia, kukłę kota zrobionego ze szmat. Ostatni przypadek wykorzystania żywego zwierzęcia zanotowano ok. 1880 roku wReersø[5].
Zabawa przetrwała do dziś – "kot w beczce" jest niemalże synonimem Fastelavn. Współczesne beczki już tylko ozdobione są wizerunkiem kota, a zawierają łakocie i owoce dla dzieci. Beczkę rozbija się tak samo, jak niegdyś: dzieci ustawiają się w kolejce, każdemu dziecku przysługuje umówiona liczba uderzeń kijem. Ten, czyje uderzenie spowoduje odpadnięcie dna i wysypanie się słodyczy zostaje "kocią królową" (duń.kattedronning), a kto zbije ostatni kawałek beczki zostaje "kocim królem" (duń.kattekongen). Przy odrobinie szczęścia jedno dziecko może zostać naraz całą parą królewską.
Inną zabawą o symbolicznym znaczeniu było "podjeżdżanie do kury (lub gęsi)" (duń.at ride til hanen orazgåserenden). Polegało to na wieszaniu za nogikur lubgęsi. Uczestnicy konkursu galopowali konno pod wiszącym wysoko ptakiem i próbowali złapać go za szyję, by urwać mu żywcem głowę. Aby zadanie było trudniejsze, szyje zwierząt wysmarowane były smalcem lub mydłem[6].
"Rwanie gęsi" miało zapewnić bogate plony w nadchodzącym sezonie[7]. Niektórzy badacze wyrażają jednak opinię, że nie tyle był to zwyczaj o znaczeniu magicznym, ile zwykłe prymitywne czerpanie radości z maltretowania żywej istoty[8].
Zabawa ta nie przetrwała do dzisiaj w żadnej formie.
Podczas Fastelavn piecze się (lub, dzisiaj, kupuje w ciastkarniach) słodkie bułeczki wypełnione kremem lub pokrytelukrem (duń.Fastelavnsboller), które są tak ważnym elementem jakchoinka naBoże Narodzenie. Tradycja pochodzi z końcaśredniowiecza – wówczas zarezerwowane na Fastelavn białe pszenne bułki z mlekiem lub z kawałkiem masła w środku były niecodziennym smakołykiem[9].
Aby dostać bułkę, dzieci śpiewają tradycyjną piosenkę:
Tradycja słodkich bułek wiąże się ze zwyczajem zbierania w Fastelavn rózg – młodych gałązek drzew (duń.Fastelavnsris), przyozdabiania ich kolorowym papierem[c] i uderzania nimi chłopców i dziewcząt. Kto tego dnia wstał najwcześniej, przygotował rózgę i uderzył pierwszy, wynagradzany był taką bułką. Dzisiaj to głównie dzieci rózgami budzą w dzień Fastelavn swoich rodziców.
W wielu duńskich miastach do dziś odbywają się z okazji Fastelavn parady. Zwyczaj wziął się z procesji wiodących niegdyś w czasie święta przez całe miasto lub wieś w kierunku miejsc, gdzie miały odbywać się konkursy takie, jak "kot w beczce", "rwanie gęsi" czy popisy jazdy konnej. Uczestnicy procesji byli poprzebierani w królewskie i rycerskie stroje, często przechowywane z roku na rok na tę okazję. Był także klaun[6] (stąd do dziś zwyczaj przebierania dzieci w czasie Fastelavn za rycerzy i klaunów).
Procesje szły od zagrody do zagrody, zapraszając wszystkich mieszkańców do zabawy, a także zbierając pieniądze, żywność i słodkości na wspólny wieczór.
Birger Knudsen: Faster, Fest, Folklore: Fastelavnsskikke. A/S Hygæa, 1986. (duń.).